Kamil Sipowicz

Od kiedy zacząłem  pisać wiersze, miałem kłopoty z ich publikacją, ówczesne (lata 70. i 80.) pisma literackie wówczas jak i dzisiaj nie  chciały ich prezentować. Niektóre nie chciały, do niektórych ja sam nie wysyłałem. dopiero rok 1983 stal sie dla mnie przełomowy i ważny. Mój trudny poemat metafizyczny został wydany w podziemnym wydawnictwie. Zawdzięczałem to Jarkowi Markiewiczowi, który był dla młodych hipisujących poetów kimś bardzo ważnym. Podobnie – Krzysztof Karasek. Tajemnicze dzieje pierwiastków  ukazaly sie w Przedświcie – tym bardziej było to zdumiewające, iż wiersze te nie miały nic wspólnego z polityką. Dotarło do mnie, ze podziemni drukarze narażający się Służbie Bezpieczeństwa kręcili nosami na drukowanie mego poematu. Jednak wydrukowali. Może otworzyła sie jakaś furtka dla poezji innej niż polityczna. Świetne ilustracje do tomiku zrobił Henryk Waniek, okładkę – Witold Popiel. Z powodu bezdebitowego druku miałem jakieś tam rozmowy z SB, ale na straszeniu i zabraniu paszportu się skończyło. Chwała Jarkowi i jego kompanom za odwagę i wielkiego ducha…